Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/grano.w-przyszlosc.kazimierz-dolny.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
ć, tak przynajmniej

Nie ma mowy.

ć, tak przynajmniej

różowy zestaw do manikiuru, w rzeczywistości może się okazać śmiertelnie groźnym
Zdaję sobie sprawę z tego, że nagięłam zasady i majstrowałam przy procedurach
Rozdział 24
To wszystko wymaga planowania. Cierpliwości. Wytrwałości.
istniało realne zagrożenie, że powstanie tu korek. Funkcjonariusze w mundurach pilnowali
wystygł, zresztą od początku nie był nawet letni. Morderstwo sióstr Springer zeszło z
151
Objął ją wtedy gwałtownie, porwał na ręce, aż ziarenka papuziej karmy rozsypały się po
W wolnym tłumaczeniu: nie zawracaj mi głowy i, na rany boskie, nie naciskaj w sprawie
Może ktoś związany ze sprawą sióstr Caldwell?
motelu.
Cisza.
Poprawiła poduszkę i zdecydowała, że pierwsze, co zrobi rano, to kupi sobie bilet. Poleci
dyskietkę. Zaschło mu w gardle. W ułamku sekundy zrozumiał, że dyskietka zawiera to, czego szukał - informacje na temat Caitlyn Montgomery Bandeaux. Reed wrócił na posterunek razem z Metzgerem. Facet miał dwadzieścia pięć kilo nadwagi. Kiedy nie palił, żuł gumę. Miał żonę, piątkę dzieci i zabójcze stężenie cholesterolu. Był jednym z najlepszych gliniarzy, z jakimi Reed kiedykolwiek pracował. Reed zostawił Diane Moses i jej ekipę w domu Caitlyn. Gdyby pani Bandeaux wróciła, Diane miała ją zatrzymać i natychmiast do niego zadzwonić. Poprosił też o próbki sierści psa i włosów Caitlyn zebranych ze szczotki. Diane obrzuciła go swoim słynnym spojrzeniem, które mówiło „nie ucz ojca dzieci robić”, więc się zamknął. Diane nie była zbyt sympatyczna, ale znała się na swojej robocie. Gdy Reed i Metzger wjechali na parking, Morrisette i Montoya wysiadali właśnie z nieoznakowanego samochodu Reeda. - No i jak? - zapytał, ale kwaśna mina Morrisette mówiła sama za siebie. Wrócili z niczym. - Dupa. Nie znaleźliśmy Hunta ani w jego mieszkaniu, ani w gabinecie. Gabinet zabezpieczyliśmy. Nie udało nam się skontaktować z nikim z rodziny Montgomerych. Troya nie ma w biurze, sekretarka nie chce nic więcej powiedzieć, choć obiecuje zadzwonić do niego na komórkę. Facet pewnie gra w golfa albo jest z jakąś kobietą, z którą być nie powinien. Amandy też nie ma w biurze, wyszła gdzieś na spotkanie z klientem, sekretarka powiedziała, że spróbuje ją złapać. Wygląda na to, że Sugar Biscayne dołączyła do siostry, bo i jej nie można znaleźć, nikt nie widział jej od wczoraj. Hannah nie odbiera telefonu, zastępca szeryfa pojedzie tam i sprawdzi, co się dzieje. Lucille Vasquez wciąż jest na Florydzie? - zapytała Morrisette, a Reed zauważył, że twarz Montoi stężała. - O ile wiem, tak, chociaż ma przyjechać na pogrzeb Bernedy. - Kiedy to - pojutrze? Reed wzruszył ramionami. - Wkrótce. Rodzina zażądała wydania ciała. - Wydaliśmy je? - zapytała, gdy ruszyli w stronę komisariatu. - Tak. Sekcja zwłok została zakończona. Badania toksykologiczne zrobione. Nie ma powodu, żeby nadal trzymać ciało. - Czy morderca zostawił jakieś ślady? Czy znaleziono coś w pościeli, w pokoju, pod paznokciami? - Wciąż sprawdzamy. - Wiecie co, to jest wkurzające. - Morrisette zsunęła okulary na czubek głowy. - Cała pieprzona rodzinka jest nieuchwytna. Postawiliśmy wszystkich na nogi, żeby znaleźć Hunta i Caitlyn Bandeaux, ale dotąd bez efektów. - Znajdziemy ich. Reed po raz pierwszy zobaczył, jak Montoya uśmiecha się. - To się nazywa pozytywne nastawienie.

- Widziałam to spojrzenie. Gadaj zaraz. Jeśli jesteśmy przyjaciółmi...

należy do tych, co raczą się kawiorem. Niestety.
silny, a dłoń, którą zakrywał jej usta, odchyliła jej głowę tak
- Głupstwa gadasz, to strasznie skomplikowane.
że Parker na pewno się nie pojawi.
- Tak.
- Mama przeżyła piekło - opowiadała Imogen. - Chciała wzywać
— Nikt na świecie nie może być od niego piękniejszy! —
Sylwia wzięła ją za rękę.
W jej głosie brzmiała determinacja, najwyraźniej usilnie starała się przekonać swojego rozmówcę, że sprawy potoczą się po jej myśli. Siedziała przy kuchennym stole plecami do niego; pieniądze, które zostawił jej rano, tworzyły bezładny stos obok niej.
- Wiem, gdzie to jest. Ale chyba nie ma sensu, żebym teraz
- A niewątpliwie znałaś ich wielu.
Siedziały obie na kanapie Karo. Dziewczynka drżała i miała
- I ani telewizora, ani telefonu - podkreśliła z dumą Karo.
zapowiada się spokojny wieczór, zdarza się coś takiego!
się. - Tu nie ma żadnych ławek?

©2019 grano.w-przyszlosc.kazimierz-dolny.pl - Split Template by One Page Love